PAULINA JÓŹWICKA

Ona prezesowa
Skojarzenia związane z teatrem? Od zawsze, mama, wyobraźnia. Mama aktorka zabiera Cię ze sobą do swojego zakładu pracy, który, tak się składa, jest miejscem jak z dziecięcych marzeń, pełnym wymyślonych postaci w kolorowych kostiumach, postaci których nie spotkasz na ulicy, w mięsnym ani w przedszkolu osiedlowym, gdzie największą fantazją jest wylać pomidorówkę na przedszkolankę. Dzieciństwo zamiast pomidorówki serwuje mi oglądanie po kilka razy tych samych spektakli z perspektywy kulis, o czym mama nie wie. Spektakli zbyt poważnych i dorosłych dla pięcioletniej siksy z lokowaną czupryną, bujną wyobraźnią i wrażliwością puszystego koteczka.

Może tu jest źródło moich późniejszych decyzji - teatr mogę oglądać tylko od strony sceny, taka perspektywa daje mi poczucie bezpieczeństwa? Decyzja o wyborze zawodu odległego od pracy na poczcie nie spotkała się z entuzjazmem ze strony mamy. Trzeba mieć skórę hipopotama i wrażliwość motyla - mówiła. Ale jej wsparcie czuję za każdym razem, kiedy staję na scenie, i wtedy kiedy siadam w garderobie, a w lustrze znika Paulina i powoli wyłania się ktoś nowy, moja sceniczna postać, tak bliska jak Ci, którzy otaczali mnie jako małolatę.

W ręku mam króliczą łapkę, którą mama nakładała puder - królik zostawił w niej swoją duszę. I znowu mam 5 lat i jest bajka, przygoda, a nie praca. Tańczę. Gram. Jestem sobą i kimś innym.